DRAMATIS PERSONAE

DRAMATIS PERSONAE




Pirjo Lehtinen - wielbicielka gorących napojów, szczególnie herbaty, kawy i czekolady. W wolnych chwilach zajmuje się spaniem.



R.I.Prescott - domowa bogini researchu.



Lewis Oliver - lubi słuchać gry na akordeonie i trzasków bata. Tresuje bestie w swojej głowie i wypuszcza je na papier.




wtorek, 20 marca 2012

Jak Irenka zapisała się na studia

R.I.Prescott
 
[1]
Irenka mieszkała w małym mieście z matką. Obok małego miasta było duże miasto, a w nim wielka stara uczelnia. Irenka marzyła o studiach. Wiedziała, że w wielkiej uczelni jest specjalny budynek, gdzie pracują ludzie, którzy pomagają się dostać na studia. Znalazła do nich numer telefonu, zadzwoniła i powiedziała, że chce studiować. Usłyszała, że nie ma problemu, że musi sobie założyć jakieś konto w czymś co się nazywa internet. Irenka nie miała tego internetu, więc powiedziała, że przyjedzie. Ubrała się w białą bluzkę, czarną spódnicę, rajstopy i te czółenka, które niedawno sobie kupiła. Włosy zaczesała w kucyk, chwyciła torbę pod pachę, sprawdziła, czy ma pieniądze. Pani Halinka z naprzeciwka, ta co jej młodszy syn studiuje medycynę,  mówiła jej, że trzeba tam zapłacić siedemdziesiąt pięć złotych za te studia. Poszła spokojnym krokiem na stację, wiedziała, że pociąg będzie na nią czekał. Stał piękny lśniący w słońcu, gotowy zawieźć ją do wielkiego miasta. Wsiadła, serce jej waliło w rytm stukotu kół, wreszcie spełni się jej wielkie marzenie. Dawno temu skończyła technikum elektryczne, zrobiła maturę, ale potem jakoś losy się dziwnie ułożyły i nie mogła studiować. Teraz chciała to zrobić również dla Haneczki. Haneczka studiowała historię, była panią magister. Biedulka umarła przy porodzie, ale zawsze powtarzała Irence, że warto się uczyć. Przyjaciele z biblioteki mówili to samo.
[2]
Pokój był piękny, zielony, z wielkimi biurkami, szafami z oszklonymi drzwiami, na biurkach stały śliczne zielone lampki - takie jak w bankach, Irenka widziała takie na filmach w telewizji. Lubiła filmy o starych czasach, szczególnie podobały się jej te eleganckie kapelusze i stroje kobiet. A tu wszystko wyglądało prawie jak z filmu. Było tłoczno, zaaferowani młodzi ludzie wchodzili i wychodzili. Przy biurkach siedziało troje osób, rozmawiali przez telefony, stukali w deseczki na blatach  i zaglądali w płaskie telewizorki. To muszą być te komputery, co je widziałam w reklamach - pomyślała Irenka. Obciągnęła bluzkę, przygładziła włosy i podeszła do kobiety siedzącej z brzegu pierwszego biurka, która właśnie odłożyła słuchawkę telefonu i wzięła do ręki zielony mazak. Zakreśliła coś nim na papierze i powiedziała “aua” odkładając go na miejsce. Śmieszna ta pani - pomyślała Irenka - zachowuje się jakby zraniła się w palec, a przecież tylko pomalowała go sobie na zielono. Ale wygląda sympatycznie, więc na pewno pomoże.
- Chciałabym się dostać na studia - powiedziała do niej.
- A ma pani założone konto w systemie?
- Jakie konto? - zdziwiła się Irenka.
- Konto, dzięki któremu będzie się pani mogła zarejestrować na studia. W internecie.
- No, ale ja właśnie nie mam tego internetu, a chcę zapisać na studia, przecież to się musi dać. - patrzyła wyczekującą na zielonopalcą. Kobieta zrobiła niezdecydowany ruch głową, w końcu wskazała ręką stolik przy drzwiach z dwoma telewizorkami.
- Tam są komputery dla kandydatów, może pani sobie założyć konto i się zarejestrować na studia - mówiąc to chwyciła dzwoniący telefon i odwróciła się do Irenki plecami. Irenka rozejrzała się po pokoju, wszyscy byli zajęci, ale miejsce przy tych komputerach wolne. To pewnie tam trzymają ten internet, o którym tyle mówią. Poszła i usiadła w brązowym fotelu. Przed nią leżała czarna deseczka z przyciskami, trochę jak klawiatura maszyny do pisania, tylko płaska, a obok dziwne małe urządzenie ze sznurkiem. W drugim fotelu usiadła dziewczyna z warkoczem, Irenka od razu wiedziała, że sympatyczna, dobrze jej z oczu patrzyło.
- Pani też się na studia zapisuje?
Dziewczyna kiwnęła głową, zajęta szukaniem czegoś w czerwonej tekturowej teczce.
Irenka rozejrzała się wokoło, zobaczyła śliczną szczuplutką rudą dziewczynę:
- Proszę pani, może mi pani pomóc, chcę się zapisać na studia.
- Ma pani konto w systemie?
- No właśnie nie mam jeszcze, kochanieńka, ja to nie bardzo potrafię, to proszę cię pomóż mi.
Ruda zaczęła Irence pokazywać co należy zrobić, kiedy ruszała tym dziwnym obłym przedmiotem koło tej płaskiej maszyny do pisania, na telewizorku śmigała mała biała strzałka.
- Widzi pani, tutaj trzeba założyć konto, proszę przeczytać warunki, jeżeli je pani akceptuje, trzeba myszką zaznaczyć te kwadraty, o, tutaj - dziewczyna ruszyła tym obłym kształtem, to musiała być ta myszka, o której mówiła, i strzałka wskazała kwadraty obok bloku tekstu. Irenka dostała wypieków, jej studia były tak blisko.
- To zaznacz je kochanieńka i mów co mam dalej zrobić.
Ruda spojrzała na nią w zadziwieniu, pewnie, że się dziwi, że taka Irenka na studia chce, ale przecież każdy może, i zaznaczyła kwadraty na ekranie i coś jeszcze zrobiła. Na ekranie pojawił się jakiś formularz, dziewczyna zwróciła się do Irenki
- Teraz musi pani wypełnić te wszystkie pola.
- Ale jak ja mam to zrobić?
- Myszką pani najeżdża na pole i z klawiatury wpisuje informacje, jak w polu pojawi się kursor, o taki, widzi pani? - rzeczywiście w polu migała taka czarna kreska.
- A z klawiatury, to tak jak w maszynie do pisania, prawda?
- Tak, tylko wszystko się pisze na ekranie, o widzi pani - dziewczyna coś szybko wstukała na tej klawiaturze i rzeczywiście, na ekranie w tym białym polu pojawiły się literki. - Proszę teraz wpisać swoje imię, nazwisko i resztę informacji, a jak już pani to będzie miała to wybrać przycisk "dalej".
Irenka patrzyła na to jak zaczarowana. Wiele słyszała różnych rzeczy o tym internecie i tych komputerach, ale to co innego móc tego dotknąć i zobaczyć jak to fajnie działa. Irenka postanowiła, że też musi mieć komputer. Ruda dziewczyna w międzyczasie odeszła, zostawiając ją przed tym telewizorkiem. Irenka niepewnie ujęła myszkę i spróbowała najechać na pole, gdzie miała podać swoje imię i nazwisko. Aż zapiekły ją policzki z wrażenia, kiedy zobaczyła migający kursor, a potem jej imię, które sama wpisała, wybierając wskazującym palcem odpowiednie litery. Teraz nazwisko, a potem adres - wszystko okazało się być naprawdę proste. Przy wypełnianiu informacji o wykształceniu trochę się pogubiła, jednak miła sąsiadka z drugiego komputera bardzo jej pomogła. Potem pojawiła się ruda, okazało się, że ma na imię Kasia i sprawdziła czy wszystko jest dobrze. Pomogła Irence też założyć konto imejlowe, tak je nazwała, żeby Irenka mogła dostawać wiadomości przez internet. W pokoju nadal było bardzo dużo ludzi, ktoś wchodził, wychodził, cały tłum, który tak jak i Irenka chciał studiować. Irenka chłonęła to wszystko całą sobą, w końcu to już prawie jak studia. Podobał się jej ten pokój niezwykle, był taki biblioteczny. Ktoś dotknął jej ramienia:
- Pani Irenko - powiedziała rudowłosa - musimy jeszcze zrobić rejestrację, jeśli chce pani studiować.
- Ale pani mi pomoże, pani Kasieńko, prawda?
- Pomogę - westchnęła Kasieńka i w ciągu kilkunastu minut Irenka była już zarejestrowana. Pan Kazio, tak nazywała go zielonopalca, też trochę pomagał. Wyglądał na takiego, co wie  dużo rzeczy, więc Irenka zapytała go, czy się dostanie na studia. Powiedział, że na pewno. Pan Kazio miał takie piękne niebieskie oczy, i okulary. Musiał być mądry, i na pewno wiedział co mówi. Tylko taki trochę roztargniony jakby, bo nie słyszał wszystkich pytań, które mu zadawała, jak na przykład teraz, a to ważne było.
- Panie Kaziu, a czego się na tej historii trzeba uczyć - chwyciła go za rękaw.
- Na przykład pani Irenko, o tym jak to dawniej ludzie żyli.
- A to wiem panie Kaziu, to Łoktek mi ostatnio opowiadał.
- Chyba Łokietek pani Irenko, to był król Polski.
- Wiem, wiem, no przecież opowiadał mi wszystko, co myśmy się pośmiali z Łoktkiem, to nasze. W bibliotece go spotkałam. Dużo ludzi spotykam w bibliotece, wie pan?
Kazio zrobił taką zabawną minę, zamachał na Kasię, która podeszła do nich.
- Kasiu, pokaż pani Irenie, gdzie jest numer konta, dobrze?
Dostała od rudej Kasi numer konta, na które trzeba wpłacić pieniądze. Bank był zaraz obok, w budynku, więc Irenka szybko poszła zapłacić. Za drewnianym blatem siedział miły pan, na wizytówce miał napisane Henryk, Henio, ładnie - pomyślała Irenka. Pan Henio szybko dokonał wpłaty i dał jej potwierdzenie. Tak jak przykazała jej Kasieńka, wróciła do tego ślicznego zielonego pokoju i podała zielonopalcej kwitek. Kasieńka do zielonopalcej mówiła Alutka. Śmiesznie tak. Alutka coś wstukała w klawiaturę, zrobiła sobie kopię potwierdzenia na takiej dużej maszynie stojącej w rogu pokoju przy drzwiach i powiedziała:
- Pani Irenko, pani rejestracje jest potwierdzona. Proszę pamiętać, żeby sprawdzić swoje konto dwudziestego drugiego i jeżeli będzie pani zakwalifikowana do przyjęcia to będzie pani miała dwa dni na wpisanie się na studia.
- Pani Alutko, to ja wtedy przyjadę, dobrze i pani mi powie wszystko, dobrze?
Zielonopalca spojrzała na nią poważnie
- Dobrze, niech pani przyjedzie, tylko proszę mieć ze sobą wszystkie dokumenty, zdjęcie i świadectwo maturalne, dobrze? Podanie wydrukujemy na miejscu. Proszę też przywieźć te karteczki, które napisała pani Kasia, będą bardzo potrzebne.
- Oczywiście proszę pani, no przecież ja głupia nie jestem, schowałam je sobie do portfela, o widzi pani - pokazała zielonopalcej swój zielony portfel i schowane w nim karteczki.
- Bardzo dobrze, pani Irenko. Widzimy się dwudziestego drugiego, ale rano, tak?
[3]
Irenka wyszła z budynku zadowolona bardzo, w końcu udało się, będzie studiowała, ten sympatyczny pan Kazio powiedział, że na pewno się dostanie na studia, tylko, żeby nie zapomniała się wpisać. Dzień był piękny, słoneczny, Irenka miała jeszcze trochę czasu do pociągu, zawsze wiedziała jak jeżdżą pociągi, kiedy wyjść na dworzec, żeby pociąg na nią czekał. Pomyślała sobie, że dobrze by było kupić sobie jakąś książkę, skoro ma studiować, to na pewno będzie musiała dużo czytać. Zobaczyła starszego pana w kapeluszu i z parasolem i zapytała go o najbliższą księgarnię z dobrymi książkami.
- Wie pan, będę studiować historię, to muszę czytać.
Pan uśmiechnął się sympatycznie i powiedziała, że skoro tak, to niedaleko jest taka księgarnia, w której zanim kupi się książkę, można ją sobie najpierw poczytać przy kawie lub herbacie. Irence bardzo spodobał się ten pomysł, wypytała pana dokładnie jak dojść do tej księgarni i dzięki temu znalazła ją bardzo szybko. Weszła do środka, książki się do niej uśmiechały z półek, wzięła jedną do ręki, która nazywała się “Małe trolle i duża powódź”. Zabrała ją do stolika, poszła po kawę i tartę owocową. Kiedy wróciła, Mama Muminka i Muminek już tam siedzieli czekając czy im pomoże znaleźć Tatusia. Irenka wiedziała, że pomoże, że zdąży przed pociągiem i że zabierze ich wszystkich i tego śmiesznego stworka, co jeszcze nie miał imienia, ale wkrótce będzie je miał, ze sobą do domu.